Obiecałam Wam opowiedzieć w jednej z moich rolek skąd się pojawili pierwsi letnicy w Ustce — więc dotrzymuję słowa.
Zapraszam w podróż w czasie: do epoki, kiedy na plaży nie było parawanów, tylko… strażnik z gwizdkiem.
Publiczne kąpiele – skandal nad Bałtykiem!
Wyobraźcie to sobie: początek XIX wieku, eleganckie damy, dystyngowani panowie… i zero kąpiących się ludzi.
Bo publiczne kąpiele morskie uważano wtedy za coś niemoralnego.
Prawie jak rozpusta. Albo — o zgrozo — jak nadużywanie alkoholu!
A jednak przyszła moda na kąpiele morskie — i to prosto z Zachodu (niektórzy twierdzą, że Francuzi maczali w tym palce albo i co innego ;)) .
Tak więc kolejno powstają kąpieliska najpierw w Sopocie, Świnoujściu, Międzyzdrojach i Kołobrzegu.
A chwilę później… w naszej Ustce.
Dlaczego w ogóle ktoś się kąpał? Dla zdrowia, oczywiście!
Z czasem odkryto, że kąpiele w zimnym morzu działają cuda.
Poprawiają krążenie, pomagają przy nerwicach, bezsenności, anemii i kłopotach skórnych.
Lekarze przepisywali je jak leki:
„Proszę wchodzić do Bałtyku codziennie. Na 10 minut. Z entuzjazmem.”
I tak pojawili się pierwsi letnicy w Ustce – z ręcznikiem w dłoni i zaleceniem od doktora w kieszeni.
Co z kolei dała Ustce kolej?
Rok 1878 zmienił wszystko.
Do Ustka dotarła kolej – i nagle zrobiło się tłoczno.
Przyjeżdżali mieszkańcy Słupsk na spacery, a oprócz nich letnicy z całych Prus z walizkami i kapeluszami.
Zniżkowe bilety wycieczkowe tylko dolały oliwy do… fal. Nagle buch, koła – i turystyka w Ustce – w ruch!
Towarzystwo od kąpieli i podział plaż (bo obyczaje!)
Już w 1870 roku powstało Towarzystwo, które miało podnieść rangę Ustki jako kąpieliska morskiego.
Obyczaj nakazywał porządek, więc:
- po wschodniej stronie plaża była dla pań i dzieci (w tym chłopców ale tylko do lat 12),
- a po zachodniej – dla panów.
Postawiono kabiny i pomosty, czyli pierwsze urządzenia kąpieliskowe.
Ustka zaczynała wyglądać jak prawdziwy kurort nad Morzem Bałtyckim.
Stroje po szyję i strażnik z gwizdkiem
Damy kąpały się w sukniach zakrywających niemal całe ciało.
Widać było najwyżej stopy (w bucikach) i kostki (w pończochach).
A i tak… niektórzy panowie nie mogli oderwać wzroku.
W 1893 roku gmina musiała zatrudnić strażnika,
który pilnował, żeby żaden podglądacz nie zakłócał spokoju dam.
To się nazywało bezpieczeństwo publiczne!
Sztorm niszczy plażę – natura mówi „dość”.
Plaża zachodnia była bardziej narażona na sztormy.
Po jednym z nich kąpielisko dla mężczyzn zniknęło w falach.
Latem 1914 roku otwarto jedno kąpielisko koedukacyjne po stronie wschodniej.
Było tam już 49 kabin dla kobiet i 26 dla mężczyzn.
Tak natura zlikwidowała nienaturalny podział plaży. Brawo, Bałtyku!
Morze zabiera – Ustka się nie poddaje
Brzeg cofał się powoli, ale uparcie.
Urządzenia kąpieliskowe znalazły się w morzu.
Rozebrano je i ustawiono wyżej — na skarpie wydmowej.
Ustka uparcie trwała jako kąpielisko nad Bałtykiem.
Promenada i park – śmietanka towarzyska na spacerze
W latach 70. XIX wieku Towarzystwo Upiększania Miasta założyło po wschodniej stronie portu deptak spacerowy.
Niedługo potem, w rejonie dzisiejszej ulicy Chopina, powstał park z alejkami i ławeczkami.
Promenada błyskawicznie stała się miejscem spotkań.
Damy w pastelowych sukniach i kapeluszach z parasolkami.
Panowie w garniturach. Ploteczki, spacery, orkiestra dęta w altance przy latarni i morskie powietrze.
Park i promenada w Ustce istnieją do dziś, choć zmieniły się nie do poznania.
Ale duch tamtej epoki… wciąż gdzieś tam unosi się w powietrzu.
