Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Foki, morświny i mewy w Ustce – czyli historia Beatki z Pod Jaskółki

Foki, morświny i mewy w Ustce – czyli historia Beatki z Pod Jaskółki

Zwierzęta Bałtyku w Ustce to coś, co potrafi naprawdę zaskoczyć. Kilka dni temu na plaży w Ustce znaleziono szczenię foki.
Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej i są znakiem, że Bałtyk – choć surowy – tętni życiem przez cały rok.


Foki nad Bałtykiem – coraz częstszy widok

Foki szare na dobre wróciły do Bałtyku.
Jeszcze kilkanaście lat temu były rzadkością, dziś coraz częściej można spotkać je na plażach – odpoczywające, wygrzewające się na słońcu.

Jeśli zobaczysz fokę:
– nie podchodź
– nie dotykaj
– daj jej odpocząć

To dzikie zwierzę, które po prostu… korzysta z chwili spokoju, żeby wysuszyć futerko. Też ma swoje potrzeby 😉

Ale zwierzęta Bałtyku to nie tylko foki.


Morświny – bałtyckie delfiny

Mało kto wie, że w Bałtyku żyją również morświny — niewielkie, niezwykle rzadkie ssaki morskie.

To takie „polskie delfiny”, choć znacznie bardziej skryte.
Spotkanie morświna to prawdziwe szczęście — zdarza się bardzo rzadko.

Ale sama świadomość, że gdzieś tam, pod powierzchnią Bałtyku, żyją te piękne stworzenia…
dodaje temu miejscu jeszcze więcej uroku.


Zwierzęta Bałtyku – co możesz jeszcze zobaczyć w Ustce

Jeśli jednak jest coś, czego nad Bałtykiem nie brakuje – to mewy.

Ustka jest prawdziwym „mewim zagłębiem”.
Nie bez powodu – warunki są tu dla nich idealne.

Mewy skandynawskie (te białe i wielkie niczym gęsi), które pierwotnie gniazdowały na skalnych półkach fiordów, doskonale odnalazły się w miejskim krajobrazie Ustki.

  • płaskie dachy budynków przypominają im naturalne środowisko
  • zapewniają bezpieczeństwo
  • i są świetnym miejscem do wychowywania młodych

Dlatego w sezonie wiosenno-letnim niemal każdy dach w Ustce staje się małą mewią kolonią.

Kiedy młode mewy zaczynają uczyć się latać, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Często ich pierwszy „lot” kończy się na podwórku. I właśnie wtedy zaczyna się to, co my nazywamy z uśmiechem: sezonem spadochroniarzy. Młode mewy trafiają na ziemię i przez jakiś czas nie potrafią jeszcze wzbić się w powietrze.
Zostają więc w okolicy, ucząc się życia… i czekając na swój moment.


Mural morski w Pensjonacie pod Jaskółką Ustka

Beatka – mała mewa, która nie chciała latać

W zeszłym roku jedna z takich „spadochroniarek” zamieszkała na naszym podwórku w pensjonacie Pod Jaskółką. Goście szybko ją pokochali i nadali jej imię – Beatka – ta jedyna z siedmiu dziewcząt z Albatrosa.

Beatka była wyjątkowa. Nie spieszyła się do latania. I trudno się dziwić – miała wszystko na miejscu:

  • jedzenie
  • uwagę
  • towarzystwo

Po co gdziekolwiek lecieć, skoro tu jest tak dobrze?

Ale pewnego dnia przyjechała nasza rodzinka z buldożkiem francuskim. Pies nie wiedział, że Beatka to „stała bywalczyni” podwórka. Zobaczył ją i zaczął gonić.

A Beatka? No cóż, musiała podjąć szybką decyzję. Najpierw był to bieg, potem lot nieporadny, niski, trochę chaotyczny. Ale po chwili… nabrała wysokości. I poleciała.

Tak Beatka zaczęła latać. Ale wciąż wracała. Na podwórko. Do ludzi. Do miejsca, które stało się jej pierwszym domem.


Inessa Jaskuła - właścicelka Pensjonatu pod Jaskółką w Ustce
Bywają też i takie ptaszki Pod Jaskółką 🙂

Pensjonat Pod Jaskółką – bliżej natury, bliżej siebie

Ustka to nie tylko morze i plaża.
To także życie, które toczy się tuż obok nas – czasem bardzo blisko.

A Pensjonat Pod Jaskółką to miejsce, gdzie można to wszystko zobaczyć:

  • mewy z bliska
  • rytm natury
  • małe historie, które zostają w pamięci.

Bo czasem wystarczy przyjechać nad morze, żeby zobaczyć coś więcej niż tylko fale i piasek. Czasem… żeby zobaczyć, jak ktoś uczy się latać. A czasem, żeby samemu polecieć z wiatrem 😉

Ogród Pensjonatu nad morzem w Ustce

Dodaj komentarz